Węgrzce na sportowo – relacja z drugiej wycieczki rowerowej
„Węgrzce na sportowo” – wycieczka rowerowa nr 2 … frekwencja x 2, a nawet więcej!
Kolejna wycieczka rowerowa za nami – dzisiaj przejechaliśmy dokładnie 20 km według założonego wcześniej planu. A plan wycieczki nie był łatwy. Mieszkańcy Węgrzc dobrze wiedzą, że w którąkolwiek stronę by się nie pojechało, to trzeba jechać pod górę. Dzisiaj było pod górę już od samego startu!
Wycieczka nr 2 i frekwencja x 2 w stosunku do poprzedniej, czyli można wnioskować, że wycieczki się podobają, bo przybywają „stali bywalcy” plus nowe osoby. Aż strach pomyśleć, ile będzie nas za tydzień 😉 I co najważniejsze dzisiaj do kompletu 3 Adamów dołączyła Ewa! Cieszy nas to bardzo 🙂
Dzisiejszym celem było dotarcie do pobliskiego lasu w Michałowicach, ale żeby nie było zbyt łatwo – jechaliśmy tam mniej lub bardziej przejezdnymi polnymi ścieżkami… czasem ciężko przejezdnymi, ale wszyscy dzielnie sobie radzili i pokonywali trudniejsze przejazdy. I tak oto dojechaliśmy do końca polnej drogi i… gdzie tu jechać dalej skoro nic nie ma? Prowadzący Adam miał asa w rękawie i pokazał nam wąską ścieżkę przez młody, gęsto zarośnięty, niewysoki las brzozowy. Ścieżka prowadziła delikatnie pod górę, momentami pomiędzy brzozami tak, że kierownica ledwo się mieściła. Dotarliśmy na zaorane pole i dalej na drogę ze świeżym, jeszcze czarnym asfaltem. Od tego miejsca już tylko kilka obrotów korbą dzieliło nas od celu dzisiejszej wycieczki czyli lasu w Michałowicach. Co ciekawe – miejsce w którym byliśmy znajduje się na pograniczu Bibic, Michałowic, Woli Zachariaszowskiej i nieco dalej Górnej Wsi.
Przejechaliśmy fragmentem ścieżki wdychając głęboko powietrze przesycone leśnymi zapachami. Ach, gdyby tak dało się wtłoczyć to powietrze do plecaków i bidonów, by móc cieszyć się nim w domu 🙂
Nadszedł czas powrotu na boisko w Węgrzcach. Oczywiście nie tą samą drogą – o nie! Tu kolejna niespodzianka – przejazd ul. Świętego Floriana … ale, ale, jaką ulicą?? Przecież tu nie ma żadnej drogi, a jedynie słupek z tabliczką z nazwą ulicy! Nam to nie przeszkadza, że nie ma drogi – damy radę! Jazda przed siebie, przez pola i łąki… przez wąwozy, śliwki i jabłka. Jakie śliwki i jabłka?! My już dobrze wiemy po czym jechaliśmy 😉
Droga powrotna minęła szybko – wiodła z górki aż do Bibic, a z Bibic dotarliśmy do Węgrzc nieco inaczej niż tydzień temu – dookoła, ale za to przyjemniej, bo mniej stromego podjazdu.
I to by było na tyle. Chociaż nie – zapomnieliśmy o najważniejszym! Jadąc na wycieczkę trafiliśmy na rozgrywki piłki plażowej prowadzonej również w ramach „Węgrzce na sportowo”! Ekipy pozdrowiły się nawzajem entuzjastycznie i ruszyły do swoich „rozrywek” z zapałem 🙂
Do zobaczenia za tydzień na kolejnej wycieczce rowerowej – niedziela godz. 16:00. Plan trasy zamieścimy wkrótce.
Dziękujemy za wspólną bezpieczną jazdę!
Adam Furgała
Dofinansowano ze środków Programu „Działaj Lokalnie” Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności realizowanego przez Akademię Rozwoju Filantropii w Polsce we współpracy z Ośrodkiem Działaj Lokalnie Stowarzyszeniem Korona Północnego Krakowa.















