Węgrzce na sportowo – relacja z trzeciej wycieczki rowerowej

Wycieczka „Dookoła Węgrzc – śladami historii”
Tradycyjnie już w niedzielne przedpołudnie czyli o godz. 11-tej na Boisku Sportowym TS Węgrzce spotkali się miłośnicy wycieczek rowerowych prowadzonych w ramach akcji „Węgrzce na Sportowo”. Pogoda jak zwykle dopisała, z czego wszyscy się cieszyli szczególnie mając w pamięci deszczowy tydzień.
Tematem przewodnim naszej wycieczki było odwiedzenie miejsc pamięci wokół Węgrzc. Udaliśmy się zatem korzystając z nowej ścieżki rowerowej w Bosutowie do Monumentu Kościuszki – miejsca, które upamiętnia wizytę Wojsk Tadeusza Kościuszki po Bitwie pod Racławicami. Poza samym Monumentem można z tego miejsca podziwiać piękną panoramę patrząc na południe. My akurat nie mieliśmy szczęścia, gdyż przez to, że wszystko wszędzie wokół parowało, widoczność była nieco ograniczona, ale i tak było warto przyjechać tu rowerem 🙂
Po chwili przerwy udaliśmy się, jadąc ulicą Tadeusza Kościuszki, do Bibic, a dokładniej odwiedzić kolejne miejsce pamięci jakim jest Cmentarz Choleryczny w Bibicach. Jednak zanim tam dojechaliśmy, mieliśmy do pokonania I Premię Górską czyli podjazd do głównej drogi prowadzącej do Warszawy, by czekając (wydawać by się mogło) wieczność, doczekać się w końcu zielonego światła. Mogliśmy bezpiecznie przeprawić się przez drogę by móc zjechać w dół – czyli taka nagroda za trud wjeżdżania wcześniej do góry 🙂
Dotarliśmy do wspomnianego Cmentarza Cholerycznego – miejsca w którym pochowano ciała ponad 100 osób, które zmarły na epidemię cholery. Głównie mieszkańcy Bibic ale również z Krakowa. Przy okazji zwracamy się do osób odpowiedzialnych za to miejsce, by nieco bardziej o nie zadbać – zrobić ścieżkę od drogi oraz nieco wyciąć porastające to miejsce pamięci krzewy.
Kolejnym planem był przejazd przez Las w Witkowicach. Niestety nie dojechaliśmy tam w komplecie ponieważ nasz najmłodszy uczestnik – przy okazji ulubieniec wszystkich – miał bliskie spotkanie z krawężnikiem i chodnikiem. Po szybkiej akcji w postaci pierwszej pomocy wykonanej przez Tatę Adasia – czyli naklejeniu dwóch czarnych plastrów – postanowili pojechać już bezpośrednio do domu. Z informacji od Taty wiemy, że Adaś czuje się dobrze. Pozdrawiamy i do zobaczenia na kolejnej wycieczce, oby bez większych przygód 😉
A my pojechaliśmy dalej – tam gdzie czekała nas kolejna premia górska 🙂 Oj, nie było łatwo i tu brawa dla Pań, które dzielnie walczyły z podjazdem. Ale to był dopiero początek przygód, które były przed nami. Chwilę później przejeżdżaliśmy przez Bibiczankę – wcześniejsze obfite opady deszczu spowodowały, że poziom wody znacznie się podniósł. My jednak się nie wystraszyliśmy i dzielnie przejechaliśmy przez wodę … mimo, że tuż obok był mostek 🙂 Ten przejazd przez Bibiczankę miał być tak zwaną wisienką na torcie, jednak po chwili okazało się, że czeka nas przeprawa przez niezłe błoto, gdyż na jedyną w tym miejscu ścieżkę osunęła się ziemia, błotnista ziemia. Tuż obok był mostek, ale niestety dosłownie „był” – nie dało się nim przeprawić na drugą stronę. Co nam pozostało ? Tak, przejechać, czy też przepchać rower przez to błoto. No cóż … 😉 Mimo to uśmiech nie znikał z naszych twarzy i dalej z zapałem kręciliśmy już w stronę Węgrzc na „niedzielnego schabowego” 🙂
Dziękujemy wszystkim za obecność, wspólną wesołą i bezpieczną jazdę i do następnego razu. A gdzie i kiedy to dowiecie się już niedługo.

Adam Furgała